W Les Estables

 


Okolice Les Estables wyglądają dokładnie jak z Pięknej i Bestii.

Pamiętam, że jako mała dziewczynka zawsze chciałam się tam znaleźć. Gdzieś daleko, w wielkim świecie. Przeżyć przygodę. Bella zawsze wierzyła, że w życiu jest coś więcej niż rutyna i nuda. Różniła się od wszystkich, bo ciekawiły ją nietypowe dla małej społeczności rzeczy. Czytała książki zamiast szukać męża. Marzyła o podróżach zamiast marzyć o małżeństwie. Nie miała zbyt wielu przyjaciół, bo wszyscy uznawali ją za dziwaczkę. Była wierna sobie i nie próbowała się dostosować. Kiedy poprosił ją o rękę najprzystojniejszy w całej wsi mężczyzna, odrzuciła go dość brutalnie. Bo prawda o sobie i uczciwość były dla niej ważniejsze niż dopasowanie się do wymogów społeczeństwa. Jak sobie o tym teraz myślę, to wydaje mi się, że to naprawdę imponująca postawa. To wcale nie takie łatwe, odrzucić mężczyznę wpływowego i podziwianego, nawet jeśli jest bucem i prostakiem.

Po wizycie Gastona, Bella wybiega z domu tylnym wyjściem, trzaska drzwiami i śpiewa swoim kurom o tym, że pragnie pozostać wierna swojej Prawdzie i ma gdzieś umięśnionego typa z hajsem.

I wtem.

Kiedy Bella włóczy się po łące, pozostając wierna sobie, nagle przybiega do niej Filip, jej przerażony koń i sygnalizuje jej, że z jej ojcem stało się coś złego. Na marginesie, imponująca jest też postawa Belli w stosunku do swojego ojca. Jest pełna miłości i akceptacji, czasem rozbawienia pełnego czułości. A przecież mogłaby być zbuntowaną córką, która jest pełna urazy, że jej ojciec jest takim dziwakiem i wcale nie ułatwia jej życia w wiosce. To też, w moim dorosłym życiu, okazuje się bardzo trudne - akceptować rodzica takim jakim jest, bez urazy.

Bella wsiada na konia (dokładnie takie same konie ma tutaj Marie) i dociera do ponurego zamczyska, w którym uwięziony jest jej ojciec. W ciemnym lochu zamknęła go Bestia. Rozgoryczony i pełen uraz książę, który ponoć nie potrafił kochać. Bella konfrontuje się z nim i wtedy musi dokonać wyboru. Znów - pozostać wierna swojej Prawdzie czy porzucić ojca i wieść życie, spełniając swoje marzenia o podróżach i świecie. Bella zamyka się w więzieniu. Wie, że już nigdy nie będzie mogła go opuścić.

Ale pomimo tego, że Bella traci wolność, jej serce nie pozostaje zamknięte. Postanawia żyć z tym, co przyniósł jej los. Nie traci pogody ducha. Jest szczerze zainteresowana tym, co zobaczyła w zamczysku. Zaczarowane meble (tu, we Francillon każdy mebel ma swoją historię i jakiś malunek od Marie), jedzenie (hehe), zachodnie skrzydło. Pozostaje ciekawa i pragnie odkrywać. Nawet jeśli tkwi w zamknięciu. Jeśli nie może mieć tego, czego pragnie, to działa z tym, co jest jej dane. Najbardziej inspiruje mnie jej pogoda ducha. Jest smutna i cierpi, ale nie traci ciekawości i pędu do życia. Ta ciekawość (no i może trochę nuda) prowadzi ją do zachodniego skrzydła, w którym odkrywa prawdę o Bestii. W momencie, gdy on ratuje jej życie, nawiązuje się między nimi pewna więź. On, gburowaty, pełen gniewu, dziki i nieokiełznany mężczyzna (Państwo wiecie o kim ja mówię). I ona, mądra, ciepła i pełna miłości. Coś się między nimi zadziewa. Nagle mu zaczyna zależeć, żeby ją rozśmieszyć. Albo coś ofiarować. Ona za to odkrywa, że pragnie, żeby przydarzało się mu wszystko co dobre. Rozczula ją jego nieporadność. 

I znów odbywa się próba. Teraz to Bestia musi dokonać wyboru. Tak samo jak Bella, Bestia, po raz pierwszy, kieruje się dobrem drugiej osoby i prawdziwą miłością. Uwalnia swoją ukochaną. Zwraca jej to, co zabrał. Dobrze wie, że może jej nigdy więcej nie zobaczyć i tym samym na zawsze utracić szansę na szczęśliwe życie. W ogóle na jakiekolwiek życie, bo w chwili, gdy róża utraci ostatni płatek, on przestanie istnieć. Ale mimo to wybiera szczęście dla niej. Widać, że jest to dla niego wielkie cierpienie, ale jest zdecydowany. Nie może zrobić inaczej, bo nie zniósłby nieszczęścia Belli. 

I za tą uczciwość. Za Prawdę. Za zgodność z tym, co powinno się zrobić. Za zgodność ze swoim własnym sumieniem, Bella go wynagradza. Pragnie do niego wrócić, bo do człowieka, który szanuje Cię na tyle, że jest w stanie poświęcić swoje szczęście, się wraca. Ale to nie za to Bestia dostaje nagrodę. Dostaje nagrodę za uczciwość, a nie za dobry uczynek. 

Piękna i Bestia to dla mnie opowieść o Prawdzie. Zarówno Bella, jak i Bestia byli w stanie stanąć w Prawdzie, nawet jeśli jest ona o wiele trudniejszą opcją. Bella mogła iść na łatwiznę i powiedzieć Spierdalaj, Bestio, rób sobie ze starym co chcesz. I tak przez niego cierpię i wszyscy mają mnie za wariatkę. W sumie nawet dobrze, że go sobie zabrałeś. A Bestia mógł bardzo łatwo powiedzieć Ej, stara, była umowa. Jeśli Ty teraz sobie pójdziesz, to musisz wiedzieć, że to mnie zabije. Dosłownie. Więc jeśli mnie kochasz, musisz poświęcić ojca. Takie życie. Nie ja ustalam zasady. Przecież Bestia wiedział już, że Bella go kocha. Czuł to, musiał czuć. Wiedział też, że Bella kieruje się dobrem, więc mógł bardzo łatwo ją zmanipulować. Nie zrobił tego.

Tale as old as time. W tej bajce w sumie wcale nie chodziło o miłość, tylko o zdolność do pozostania wiernym temu, co słuszne. 

Piękna i Bestia to baśń o swojej Prawdzie.

Moją ulubioną księżniczką Disneya zawsze była Arielka. Jakoś szczególnie działało na mnie morskie życie i jej rybi ogon i w ogóle wszystko w tej bajce jakoś mi się zgadzało. Podobało mi się, że Arielka była taką buntowniczką, miała swój własny świat i tak dalej. Ale do Belli też czułam coś wyjątkowego. Podobało mi się, że czyta książki i że jest taka odważna. Co jak co, Arielka sprzeciwiła się swojemu ojcu, a Bella sprzeciwiała się całemu światu (takiemu, jaki znała, czyli wiosce, ale zawsze). Obie marzyły o czymś większym niż świat, w którym żyją. Ale Arielkę nakręcała pogoń za kutasem, a Bella dopiero później odkryła tę miłość. To w ogóle nie był jej cel. Ona w sobie wypracowała tę miłość, nie zależało jej na typie. 

Dlatego Arielka pozostaje moją sentymentalną fascynacją, ale to raczej z Belli wolę brać przykład w swoim dalszym życiu. (Fajnie, że to mówię w wieku 35 lat, hehe) Dopiero teraz to widzę. I już tego nie odzobaczę.

Komentarze

Popularne posty